| 12.05.2006 :: 16:11 |
Komentuj (0) |
To miejsce powoli odchodzi w ciszę.
Zawsze lubiłam tą przystań ale brak mi czasu by ją redagować.
Teraz jestem po 4 z 7 egzaminów maturalnych, co będzie potem
- zupełnie nie wiem. Wszystkie dotychczasowe egzaminy myślę że
są zdane, ale wątpię że wyniki rozszerzeń dadzą mi studia.
Nie miałam żadnych założeń... na pozostałe egzaminy też ich nie mam.
Na nic się nie nastawiam a już na pewno nie nastawiałam się na to
że indeks na medycynę przyjdzie łatwo i od razu. Może zdobędę go
dopiero za rok? chwilowo wszelkie emocje są jeszcze zbyt żywe,
nie chcę oceniać tej sytuacji.Prawdziwa ocena będzie możliwa dopiero
gdy wyniki będę miała w ręku, a to ... w lipcu? cudowne jest tempo
sprawdzania tych matur przez CKE. Cudowne.
Zakończą się egzaminy i w końcu po roku wrócę do domu:)
trochę poodpoczywam, trochę popracuję nad sobą, zacznę znów regularnie
pływać, kondycja z czasem się poprawi. Już policealny świat wróci
do normy. O... i moja Mysz będzie w końcu blisko, po takim czasie,
widzenia się raz na 2 miesiące teraz będzie blisko.
Co stanie się z tą stroną nie wiem jeszcze. Ktokolwiek tu wchodzi
widzi co ile piszę notki... pomyślę jeszcze nad tym.
|
| 24.02.2006 :: 17:26 |
Komentuj (3) |
It's easier to run
Replacing this pain with something numb
It's so much easier to go
Than face all this pain here all alone
Something has been taken
From deep inside of me
A secret I've kept locked away
No one can ever see
Wounds so deep they never show
They never go away
Like moving pictures in my head
For years and years they've played
If I could change I would
Take back the pain I would
Retrace every wrong move that I made I would
If I could
Stand up and take the blame I would
If I could take all the shame to the grave I
would
Co ja mam tu napisać? nie ma co wspominać, studniówek, porażek
i małych zwycięstw, klasówek i odpowiedzi, kłótni i dźwięków
żalu, uśmiechów - to już tak dawno było.
Nawet jeśli było to przed chwilą, to teraz i tak jest to już
"dawno".Nie wróci. Patrzę przed siebie. Jutro kolejny dzień,
druga studniówka, kolejne uśmiechy ludzi z którymi się w tej
przeszłości od której odeszłam dobrze rozumiałam i kolejne dziwne
spojrzenia ludzi, którzy nigdy mnie nie zaakceptowali.
Ale to też tylko będzie. A potem będzie kolejną przeszłością.
Dystans
|
| 18.11.2005 :: 16:15 |
Komentuj (0) |
Sporadyczność z jaką piszę stała się już regułą.
Ale o czym tu pisać? życie sprowadza się do tego że coś się udaje,
coś się nie udaje... a każdy dzień w którym czuję się wyspana jest
zawsze wielką radochą.
Wczoraj byłam w Warszawia na wykładach organizowanych przez SGGW
dla klas biologiczno-chemicznych mojej szkoły.
Niby ciekawie ale ja wiem że np. w modyfikowaniu genetycznym... choćby papryki wcale bym się nie odnalała bo to nie moja bajka i tyle.
Potem był wypad na małe zakupy, a na deser teatr :)
Ubawiłam się na przedstawieniu i wyszłam z teatru
(po raz pierwszy od ponad 3 spektakli na jakich byłam w ostatnim
czasie) zachwycona tym co zobaczyłam. Miodzio.
A co do codzienności - oceny same dość szybko wskakują do dziennika, dziś na szczęście w 3/4 takie z których mogę być zadowolona. Do końca semestru mam jeszcze koło miesiąca, a znów
zaczyna mi się chcieć więc myślę że sobie poradzę.
Wcześniej na chwilę straciłam ochotę do czegokolwiek, po raz pierwszy
tutaj dostając po plecach od kogoś na kim właściwie przez chwilę
mi zależało. Może dobrze że to była tylko chwila?
Gdziekolwiek się nie znajdę nigdy nie mogę przetrawić ludzkiej
nadinterpretacji a z drugiej strony braku krytycyzmu wobec samych siebie.
Nie mogę przetrawić u ludzi dorosłych tupania nóżką jak zerówkowicze. Nie wiem, nie rozumiem niektórych ludzi.
I w zasadzie nie chce rozumieć.
"Kto się obraża ten sam będzie musiał się przeprosić".
Po mnie to spływa już teraz, choć myślałam że kobieta z którą
miałam do czynienia miała więcej rozumu i rozsądku a mniej "dumy".
Niestety proporcja tak jak ułożona jest tak będzie. Trudno.
Moje zdanie. W tym swoim miejscu mogę sobie pisać :)
Poza tym epizodem myślę że mam się czym cieszyć, a powodów by
iść wciąż przed siebie jest coraz więcej.
12 listopada minął... już 26 miesiąc mojego Myszeczkowania:)
A że od 27.10 do 2.11 byłam w domu to powiem jeszcze że Myszeczkuje
się lepiej tak z bliska :( Już niedługo...
trzymajcie się cieplutko, wczoraj pierwszy raz tej zimy
spadł śnieg. I będzie tak zimno, brrrr...
Silence
|
| 09.10.2005 :: 14:58 |
Komentuj (1) |
"Und wenn ein Lied meine Lippen verlässt,
dann nur damit du Liebe empfängst.
Durch die Nacht und das dichteste Geäst,
damit du keine Ängste mehr kennst.
In unserer Sanduhr fällt das letzte Korn,
ich hab gewonnen und hab ebenso verloren.
Jedoch missen möcht ich nichts,
alles bleibt unser gedanklicher Besitz.
Und eine bleibende Erinnerung;
zwischen Tag und Nacht legt sich die Dämmerung.
...:::Söhne Mannheims "Und wenn ein lied":::...
sama zazwyczaj nie przepadam za niemieckim więc zamieszczam
tłumaczenie, nie będę Wam życia utrudniać :)
"I kiedy piosenka opuszcza moje usta
To tylko po to, by ci miłość przekazała
Przez noc i najgęstszy las
Abyś już zawsze był wolny od wszelkich lęków.
W naszej klepsydrze spadło ostatnie ziarnko
Wygrałem i tak samo przegrałem
Jednakże nie chcę niczego tracić
Wszystko pozostaje w naszym umysłowym posiadaniu
I to niezatarte wspomnienie
Pomiędzy dniem a nocą położył się zmierzch. "]
Tak, ja wiem że mało tu bywam ale życie pędzi bardzo szybko,
tak, że nawet nie zauważyłam gdzie podział się ten miesiąc.
Jego śladem w histori jest tylko kielkanaście ocen w dzienniku, lepszych i gorszych - choć teraz pnę się już tylko do góry;
parę wysłanych listów i tęsknota pod którą uginają się ramiona.
Czasem czuję się zmęczna ale już widzę cel, wiem dokąd dążę,
wiem co chcę osiągnąć. a droga do mojego celu też jest już odczuwalna.
Deklaracja maturalna złożona, prawie 40 godzin zajęć tygodniowo,
brutalnie oceniane sprawdziany z powtórzeń i materiału bieżącego...
Ale walczę i poddać się nie zamierzam.
Początki były trudne, ale już przyzwyczaiłam się do nowego miejsca,
poznłam i polubiłam nowe otoczenie, już nie czuję się tu taka sama.
Dużo rzeczy się zmieniło, chyba najbardziej moja frekwencja w porównaniu z ubiegłymi latami - i jest to zmiana na lepsze :D
Gdyby jeszcze była tu moja Mysza byłabym bardzo szczęśliwym człowiekiem
który włada siłą jakiej dawno nie czuł.
Wasza Silence
|
| 30.08.2005 :: 23:42 |
Komentuj (6) |
If I give up on you I give up on me
If we fight what's true, will we ever be
Even if God himself and the faith I knew
Shouldn't hold me back, shouldn't keep me from you
Tease me, by holding out your hand
Then leave me, or take me as I am
And live our lives, stigmatized
I can feel the blood rushing through my veins
When I hear your voice, driving me insane
Hour after hour day after day
Every lonely night that I sit and pray
We live our lives on different sides,
But we keep together you and I
Just live our lives, stigmatized
We'll live our lives, we'll take the punches every day
We'll live our lives I know we're gonna find our way
I believe in you
Even if no one understands
I believe in you, and I don't really give a damn
If we're stigmatized
We live our lives on different sides
But we keep together you and I
We live our loves on different sides,
We're gonna live our lives
Gotta live our lives
We're gonna live our lives
We're gonna live our lives, Gonna live our lives, Stigmatized
The Calling "Stigmatized"
Kocham Cię. Słyszysz?
Kocham Cię niezależnie od tego gdzie jestem, gdzie jeszcze
się znajdę... i zawsze tak już pozostanie.
|
| 04.08.2005 :: 01:43 |
Komentuj (5) |
* * *
Zaplączę się w Twoje włosy
schowam się tam
rano
nawet nie zauważysz
gdy szczotką drucianą wyczeszesz
skulonego
...:::Janusz Badio:::...
Jestem tu znów.Mogłabym pisać wiele o tym dlaczego mnie tu przez
tak długi czas nie było, co wtedy się działo - ale chyba nie warto.
Po co wracać do czegoś co już było...? Tym bardziej jeśli większość
tego czasu składa się na jedno słowo - "stres"...
Kiedy idąc swoją drogą nastanie już wrzesień zapewne poczuje
pod stopami kolejne kamienie - to nie jest tylko kwestia nauki
i natłoku zajęć jaki mnie niewątpliwie czeka.
To bardziej sprawa tęsknoty która każdego dnia będzie przeszywać
moje ciało i myśli. W nowej sytuacji będę mogła liczyć tylko
na siebie. Trochę się boję, ale zdecydowałam się wyjechać - już nie ma
odwrotu. Choć nie chcę być w tym sama.
Ja... nie wiedziałam co napiszę w tej notce - i długo zbierałam
się żeby tu wrócić. I - chciałabym teraz napisać tylko jedno
że - kocham z całych sił - ... tak jak potrafię, wciąż tę jedną
osobę... i tak strasznie będzie mi jej brakowało.
Ja wiem że nawet ta odległość która będzie nas dzielić nie zdusi
tego co czuję, ale boję się... tego uczucia pustki,której nikt
prócz Niego nie wypełni:( Kocham Cię, Myszko :*
Co do innych wydarzeń... dostałam po plecach po raz
kolejny i choć czuję że w pełni zasłużenie - odrzucenie z którym
się spotkałam zabolało. Ktoś na kim mi w jakiś sposób zależy,
wyprowadził mnie z błedu że czuje to tak jak ja.
Nawet jeśli to było przekłamanie - poczułam to tak a nie inaczej.
Nie miałam jednak prawa oczekiwać czegokolwiek innego.
I to jest juz chyba koniec tej znajomości. Szkoda.
Nie sądzę by stało się jeszcze coś co było by w stanie
zahamować i odwrócić ten proces. Sentyment pozostaje.
Odpuszczę sobie dziś już robienie ćwiczeń gramatycznych z angielskiego,
zadane dziś. Może zdąże jeszcze je zrobić jutro przed zajęciami.
Dziś... jestem już zmęczona.
Tak wiele się dzieje, czasami powinnam się znów poddać
- zaginąć gdzieś w lawinach docierających do mnie brudów,
problemów, słów które bolą bardziej niż cios...
Ale się nie poddam. Mam dla kogo żyć i to dla Niego będę
walczyć.Dla Niego.Kocham. Dobranoc
Silence
"I need some sleep.
You can’t go on like this.
I try counting sheep,
But there’s one I always miss..."
...:::Eels:::...
|
| 08.06.2005 :: 21:58 |
Komentuj (5) |
"Chciałem już zamknąć dzień na klucz,
Jak doczytaną księgę,
Owinąć się czarną ciszą
I zasnąć na potęgę.
Aż tu za oknem wściekła zorza,
Budząca radość i przestrach,
Rozbłysła niczym pożar,
Wybuchła jak orkiestra.
Oto dzień nowy i świat nowy
Tysiącem dziwów gra mi.
Zerwałem się na równe nogi,
Przed wysokimi stanąłem schodami."
Leopold Staff - Chciałem już zamknąć dzień
Jestem zła i czuję sie podle. I czuję się bezradna. Bierna.
Czuję że osoba którą mogłabym nazwać swoim przyjacielem cierpi.
I czuję że ta osoba za nic swoim przyjacielem nie może nazwać mnie.
Bo nie potrafię pomóc, nie wiem jak. Chciałabym, ale nie wiem jak.
Czuję że już za wiele razy zawiodłam.
Nie panuję nad tym co jest teraz w mojej głowie.
To jest narastające poczucie winy - że nie potrafię nic zmienić.
A tak bardzo bym chciała.
|
| 26.05.2005 :: 15:06 |
Komentuj (4) |
"All the bridges in the world
Won't save you
If there is no other side
To cross to"
Silverchair
Może tylko wydawało mi się że może być lepiej
że wokół mnie jest tysiące dróg i ja mogę iść każdą
- każdą - którą tylko zechcę iść ...
Otóż tak nie jest. Kolejny raz uderzyłam twarzą o bruk.
Kolejny raz wszystko poukładało się jakoś nie tak jak
mogłabym tego chcieć. Ale walcze i próbuje.
I nawet jeśli to wszystko na nic się zda zostanie mi chociaż
głupie poczucie że nie byłam bierna.
Nie ma już dokąd uciec - problemy zawsze odnajdują swoich
właścicieli. Kocham świat i nienawidzę go.
Czasem najchętniej poddałabym się ale jest tyle do stracenia.
Są ludzi którzy we mnie wierzą i tacy którzy się do mnie uśmiechają
A i ja może sobie jeszcze poradzę.
Z tysiąca tych dróg które są wokół tak niewiele jest dla mnie
teraz osiągalnych. Ale kiedyś nimi pójdę.
Może jeszcze kiedyś stanę się kimś.
Mała wiara i nadzieja.
Silence
|
| 14.04.2005 :: 22:54 |
Komentuj (8) |
"Nie jest sztuką nigdy nie upaść,
lecz z każdego upadku
zwycięsko się podnieść"
przysłowie chińskie
Czuję się świeższa, czuję się lepiej.
Dziś były zawody pływackie... aż głupio się przyznać
ale bałam się ich bardzo. Nie trenowałam od lat,
kondycji nie mam wcale a dystans wydawał się krótki.Wydawał.
Ale udało mi się wygrać z samą z sobą.
Pokonałam ten dystans. W tym świetle nie ważny był nawet
późniejszy ból - czułam jakby coś szarpało mi mięśnie.
Ale udało mi się. To dla mnie takie małe - ogromne zwycięstwo.
To był taki ciepły dzień. Dobry dzień.
Idę do domu i widzę że wszystko w koło znów nabiera koloru
- nieśmiałej żywej zieleni.
I myślę że udało mi się. Pokonałam stan który dławił mnie przez
tyle miesięcy.
Myśl pierwsza - Marek mnie kocha, szczerze kocha:*
Myśl druga - ja jestem zakochana, kocham swoją Myszeczkę :)
Myśl trzecia - w końcu pokonałam samą siebie, coś naprawdę
mi się udało. Nie ważne będzie miejsce, czy po zdyskwalifikowaniu
2 dziewczyn które dopłynęły po mnie będzie to już ostatnie miejsce.
Wygrałam z sobą, z własnym bólem i cholerną słabością.
Myśl czwarta - może być lepiej.
Myśl ostatnia - jest wiosna!!!
Silence
|
| 03.04.2005 :: 12:08 |
Komentuj (1) |
"Ulica Franciszkańska wypełnia się ludźmi i śpiewaniem. Papież wychodzi do okna. Całkiem dosłownie: staje na parapecie okna na pierwszym piętrze. I przez głośnik rozmawia, śpiewa, żartuje:
- Do czego to doszło, że Papież chodzi po oknie.
Ludzie nie chcą odejść, choć już robi się coraz później. Wywołują wciąż Papieża. On wychodzi po raz któryś:
- Jeżeli nie pójdziecie już spać, to jutro zaśniecie mi na kazaniu..."
~"Najchętniej grał na bramce" M.Maliński"~
...::: Karol Wojtyła 1920-2005 :::...
|