| 03.09.2004 :: 00:37 |
Komentuj (6) |
"Nie rozumiem tego, co czynię,
Bo nie czynię tego, co chcę,
Ale to, czego nienawidzę.
Łatwo przychodzi mi chcieć tego, co dobre,
Ale wykonać - nie.
Nie czynię dobra, którego chcę,
Ale czynię to zło, którego nie chcę.
Człowiek duchowy który jest we mnie
Pragnie tego, czego chce Bóg,
Ale dostrzegam w sobie również inne prawo,
Które toczy z nim walkę
... i oddaje mnie w niewolę grzechu.
Nieszczęsny ja człowiek!
Kto mnie wyzwoli
Z ciała
Co wiedzie ku śmierci?
Tylko On daje mi wolność
Tylko On daje mi moc
Tylko On daje mi życie
Tylko On rozprasza mrok.
Zwycięża zło!"
Rz 7,14-24, interpretacja Jan Trębacz i Illuminandi
|
| 07.09.2004 :: 20:04 |
Komentuj (2) |
Nie czuję się wcieleniem zła... po prostu czuję się złem.
|
| 13.09.2004 :: 15:40 |
Komentuj (3) |
Nie chcę się rozczulać, nie mniej wczoraj był jeden
z piękniejszych dni mojego życia...
choć tych dni, ani lat dużo nie było to wczorajszy dzień
był 1 rocznicą początku mojego nowego, lepszego życia...
Już nie samotnego... tego dnia - 12.09.2003 - podzieliłam
się życiem z moim Myszeczkiem. Kurwa, to jest jedna z nielicznych
rzeczy której nie żałuję i nigdy żałować nie będę.
Dawno nie czułam się tak dobrze... choć ten stan ducha
może zachwiać jutrzejszy spr z Ekologi:(
Nie powiem że się uczyłam, moja wina, moja wina, moja b.wielka wina.
(a raczej moje wino, moje wino, moje bardzo dobre wino :P )
No nic...
Już oznajmiłam wszystkim tą notką że żyję, mogę iść i w spokoju
najeść się wietnamskiego benzoesanu sodu (czyt. zupka chińska) :P
Silence
|
| 15.09.2004 :: 20:17 |
Komentuj (3) |
Czasem trudno jest się uśmiechać, choć w gruncie rzeczy
ja jestem szczęśliwa.
Nastroje... najbardziej niestała składowa mnie.
Powoli rozstrzyga się kwestia ciągnąca się od lipca.
Wiara... walczyłam, ale brak mi już chęci i sił.
Już nie walczę. Już nie szukam.
Powoli powracam do stanu z przed 3 lat.
Moja własna duchowa anarchia. Agnostycyzm.
Nawet jeśli zdaję sobie sprawę że ktoś z góry przygląda się tej
imprezie, tak przestaje to mieć dla mnie znaczenie.
Nadal mam swoje sumienie, swoje wytyczne moralne.
Ale tak jak komuś pisałam - chyba nie chce mi się już
sprowadzać całego swojego życia do jednego słowa - "grzech".
Życie z wiecznym poczuciem winy że ów ktoś na górze się pogniewam
za to że mam czelność decydować o sobie jak chcę - co oczywiście
zostanie mi przebaczone pod warunkiem spotkania z człowiekiem
który ma pośredniczyć w moim odpuszczeniu win, a później przyjęciem
wypieczonego w piecu Boga - nie jest dla mnie dobre.
Chcę czuć szczęście nie sprowadzając tego do nazwy "daru Boga"
jakbym coś dostała, wtedy gdy na to szczęście jakoś pracowałam,
lub dostałam je od kogoś kto też się może jakoś przyłożył do
ofiarowania mi go...chcę czuć to szczęście wypływające ze mnie
czy z innych... tak po prostu. Chcę czuć je jak uderzenia gorąca
w swym sercu, umyśle. Czy ktoś potrafi to zobaczyć tak jak ja?
Z tego miejsca dziękuję pewnemu zakonnikowi który przez 2 lata
pomagał mi, ofiarowywał siłę, poświęcał swój czas...walczył jakoś
o mnie - tak to czułam. Chcę napisać że to nie poszło na marne.
To nie tak. Ja po prostu nie chcę iść już tą drogą.
Dla mnie nie jest to już droga prawdy.
Choć może jeszcze kiedyś powróce... nie wiem.
Póki co... na dziś kończę.
Pozdrawiam
Wasza Silence
|
| 20.09.2004 :: 20:04 |
Komentuj (3) |
Nothing Else Matters
So close no matter how far
Couldn't be much more from the heart
Forever trusting who we are
And nothing else matters
Never opened myself this way
Life is ours, we live it our way
All these words I don't just say
And nothing else matters
Trust I seek and I find in you
Every day for us something new
Open mind for a different view
And nothing else matters
Never cared for what they say
Never cared for games they play
Never cared for what they do
Never cared for what they know
And I know
~ Metallica 1990r ~
|
| 22.09.2004 :: 21:34 |
Komentuj (1) |
I Kiedy deszcz zaczyna padać
drogi rozpływają się w ciemności
kiedy deszcz... musimy opuścić salę gier
popatrzeć na deszcz - właśnie zaczął padać
II W deszczu święty przygasa ogień
ogarnia go mgła gęsta od naszych pytań
przechodzimy jak przez obcy kraj
nie wiedząc - może już ostatni raz
III Za oknami panuje deszcz i wiatr
dwa zmoknięte psy na trawniku
wtulone w sew ciała; czujne i drżące
zapomniane strzegą świata w deszczu
IV Zebrani oczekiwaniem
wchodzimy w ciemność
ufni w siłę złączonych rąk
ale kroki stają się niepewne
gdy nie ma taktów znajomych melodii
gubimy się, zostajemy
V Dzwony budzą nawet umarłych
potrzebnych, by wziąść udział w ostatnie bitwie
pamiętajcie o nas - nasłuchujemy w oddali
czy nie skrzypią schody do dzwonnicy...
"Opowieści blasku" Jarosław Zieliński, Warszawa 1990
|
| 23.09.2004 :: 15:58 |
Komentuj (2) |
Boli... oddam swoje 8 tysięcy nerwów w dobre ręce
|
| 25.09.2004 :: 22:20 |
Komentuj (3) |
Bez Ciebie...
Bez Ciebie jak
bez uśmiechu
niebo pochmurnieje
słońce
wstaje tak wolno
przeciera oczy
zaspanymi dłońmi
dzień -
szeptem
modlę się do uśpionego nieba
Halina Poświatowska
|